Mówimy STOP!

Spotykamy się z wieloma argumentami zwolenników przyjęcia imigrantów, postanowiliśmy zebrać te najczęściej używane wraz z naszymi odpowiedziami.

Przyjęcie imigrantów jest chrześcijańskim obowiązkiem, wynikającym z miłości bliźniego.

W nauce Kościoła istnieje pojęcie „porządku miłości” (ordo caritatis). Według niego, człowiek kocha i troszczy się najbardziej o to co jest mu najbliższe. Wyobraźmy sobie następującą sytuację: nasze dzieci idą we wrześniu do szkoły i trzeba zakupić przybory oraz podręczniki. Jednak sumienie przypomina nam, że w tej chwili w Afryce są głodujące dzieci. Na co przeznaczymy nasze pieniądze? Nawet jeśli zaspokojenie głodu jest ważniejszą potrzebą od edukacji, zakupimy to czego potrzebują NASZE dzieci. Nie możemy zbawiać świata kosztem naszych najbliższych.
Tę zasadę przenosi na naród Prymas Tysiąclecia Kardynał Stefan Wyszyński: „Nie oglądajmy się na wszystkie strony. Nie chciejmy żywić całego świata, nie chciejmy ratować wszystkich. Chciejmy patrzeć w ziemię ojczystą, na której wspierając się, patrzymy ku niebu. Chciejmy pomagać naszym braciom, żywić polskie dzieci, służyć im i tutaj przede wszystkim wypełniać swoje zadanie – aby nie ulec pokusie „zbawiania świata” kosztem własnej ojczyzny.”
To nie jest dzielenie ludzi na lepszych i gorszych, tylko na bliższych i dalszych – podobnie jak przykład naszych dzieci idących do szkoły i dzieci głodujących w Afryce. Nie można tego nazywać egoizmem.
Nie jesteśmy obojętni wobec cierpienia ludzi, których kraj ogarnęła wojna. Nasz sprzeciw wynika z troski o przyszłość naszej ojczyzny. Imigranci z Afryki i Bliskiego Wschodu są zagrożeniem dla Europy. Widzimy to po doświadczeniu takich państw jak Szwecja, Anglia czy Francja.
Na dodatek, musimy pamiętać, że Polska jest jednym z biedniejszych krajów Unii Europejskiej. W Polsce są tysiące niedożywionych dzieci. Starsi ludzie czekają po kilka lat na operacje. Dwa miliony Polaków wyjechało za granicę, ponieważ w kraju nie mogli zapewnić rodzinie godnych warunków materialnych. Czy te problemy nie powinny być rozwiązane, zanim zajmiemy się pomaganiem uchodźcom wojennym?

Jesteśmy społeczeństwem homogenicznym. Imigranci wzbogacą kulturowo Polskę.

Widzimy jakie „bogactwo kulturowe” przywieźli do Europy Zachodniej imigranci z Afryki i Bliskiego Wschodu. Muzułmanie tworzą zamknięte osiedla, w których żyją na swoich własnych zasadach. W skrajnych przypadkach dochodzi do prób wprowadzenia szariatu na ulicach europejskich miast. Nasze kultury są zbyt odmienne, abyśmy mogli spokojnie obok siebie mieszkać. Nasze podejście do życia jest zupełnie inne. W jaki sposób mamy stworzyć prawo, które będzie odpowiadało Europejczykom i muzułmanom? Społeczeństwo będzie rozbite, a skutkiem będzie nieustanny konflikt.
Jeśli koniecznie musimy „wzbogacać się kulturowo” poprzez przyjmowanie do Polski cudzoziemców, to zapraszajmy do siebie ludzi podobnych do nas. Inni Europejczycy nie powinni mieć problemu z dostosowaniem się do polskiego społeczeństwa – podobnie jak Polacy, którzy emigrują do Anglii czy Niemiec. Z drugiej strony, każdą kulturę poznamy w pełnej okazałości jedynie tam, gdzie bije jej serce – czyli w rodzimym kraju.

Wymaga tego od nas solidarność europejska.

Część państw Unii Europejskiej przyjmuje imigrantów. Inne odmawiają. Wielka Brytania i Dania nie zamierzają przyjąć żadnych uchodźców. Nasi naturalni sojusznicy, państwa Grupy Wyszechradzkiej (Węgry, Słowacja i Czechy), stanowczo sprzeciwiają się narzucanej przez Unię polityce migracyjnej. Termin „solidarność europejska” jest używany jak wytrych, którym silne kraje Unii (Niemcy) zmuszają słabszych do podporządkowania się. Polska przekonała się wielokrotnie czym jest „solidarność europejska” np. w kwestii gazociągu niemiecko-rosyjskiego Nord Stream.

11 tysięcy imigrantów to nie problem dla 40 milionowego kraju.

Według prawa międzynarodowego, każdy z imigrantów będzie mógł sprowadzić do Polski swoją rodzinę. Blisko 75% obecnych „uchodźców” stanowią młodzi mężczyźni. Jeśli każdy z nich sprowadzi tutaj żonę i dwójkę dzieci, imigrantów będziemy mieli cztery razy więcej.
Należy też pamiętać, że na początku mieliśmy przyjąć około dwóch tysięcy imigrantów. Po paru tygodniach okazało się, że jednak będzie ich dziesięć tysięcy. Wielu polityków już teraz mówi, że moglibyśmy przyjąć jeszcze więcej. Tylko naiwni wierzą, że na tym się skończy. Właśnie w ten sposób może powstać niebezpieczny proceder sprowadzania do Polski imigrantów masowo. Tego się obawiamy, nie 11 tysięcy „uchodźców”.

Polacy jako imigranci byli ciepło przyjmowani na całym świecie. Powinniśmy się umieć zrewanżować.

To prawda, że Polacy emigrowali w przeszłości i również współcześnie. Zmuszała nas do tego wojna, prześladowania oraz powody czysto ekonomiczne. Należy jednak pamiętać, że Polacy na ogół nie żyją na garnuszku społeczeństw, które ich przyjmują. Utrzymują się z ciężkiej pracy. Nie można tego powiedzieć o muzułmanach, którzy w Europie Zachodniej często żyją z zasiłków. Przede wszystkim jednak, Polacy dostosowują się do kraju, w którym żyją. To również oddziela nas od muzułmanów, którzy generalnie nie chcą się asymilować.

Tego wymaga od nas Komisja Europejska. Skoro jesteśmy w UE powinniśmy dostosowywać się do wspólnej polityki unijnej.

Prawo krajowe i międzynarodowe, zwłaszcza Konwencja Genewska z 1951 roku nie nakłada na nas obowiązku wpuszczenia uchodźców do kraju. Żądania Komisji Europejskiej należy zatem traktować jak dyktat silnych państw UE, przede wszystkim Niemiec, które nie radzą sobie z falą imigracji. Należy przy tym pamiętać, że nie wszystkie kraje UE zgadzają się na politykę kwotową, o której mówi KE. Jeśli chcemy być niepodległym państwem, musimy sami tworzyć swoją politykę migracyjną, a nie wypełniać nakazy Unii Europejskiej.

To nie są terroryści.

Oczywiście, nie wszyscy napływający imigranci są terrorystami. Jest jednak pewne, że wielu z nich nimi jest. Potwierdza to nawet wywiad niemiecki. Przedstawiciele Państwa Islamskiego, w lutym 2015, grozili wysłaniem do Europy pięciuset tysięcy bojowników. Pamiętać przy tym należy, że muzułmańscy imigranci będą szczególnie podatni na propagandę wzywającą do dżihadu. Już teraz wielu muzułmanów z Europy zasila szeregi wojsk Państwa Islamskiego.

Ci ludzie uciekają przed wojną – są w sytuacji bez wyjścia.

Przede wszystkim jest to mit jakoby wszyscy uchodźcy uciekali przed wojną. Pomiędzy Syrią, a Niemcami jest wiele państw, w których nie ma wojny. Dlaczego uchodźcy koniecznie chcą uciec aż do Niemiec? Odpowiedź jest prosta: mogą tam liczyć na wysokie zasiłki. Niedawno brytyjski dziennikarz kupił sobie syryjski paszport i został przyjęty w Europie jako uchodziec. Czy tako samo nie mogli postąpić emigranci ekonomiczni (a nawet terroryści)? Poza tym jak to możliwe, że 75% uchodźców to dorośli mężczyźni? Uchodźcami powinny być przede wszystkim kobiety i dzieci. Nasz kraj prowadzi już wiele akcji humanitarnych na terenie państw ogarniętych wojną. Jeśli chcemy pomóc prawdziwym uchodźcom, możemy wspierać budowę obozów dla nich poza granicami Europy.

Stać nas by przyjąć imigrantów.

Państwo polskie mimo wielu oddolnych inicjatyw nie potrafi sprowadzić Polaków pozostałych na Kresach Wschodnich czy byłych krajach Związku Radzieckiego. Niedawno prasa opisywała, że wyzwaniem dla rządu było ściągnięcie 50 Polaków z ogarniętego wojną Donbasu. Przyjęcie każdej rodziny imigranckiej wiąże się z organizacją mieszkań, pracy lub zasiłków, nauką języka polskiego, zorganizowaniem nauki w szkołach dla dzieci. Taka pomoc będzie trwała latami.
Polska nie jest krajem bogatym. Według GUS w 2014r. 2,8 mln Polaków żyło w skrajnym ubóstwie, a bezrobocie wynosi ok. 10% (lipiec 2015r.). W Polsce są tysiące niedożywionych dzieci. Jakim prawem imigranci mieliby być ważniejsi od nich?

Polska się wyludnia, potrzebujemy rąk do pracy.

Owszem, od początku lat 80 z roku na rok w Polsce rodzi się coraz mniej dzieci. Na dodatek wielu Polaków wyjeżdża za granicę, ponieważ nie stać ich na założenie rodziny w Polsce. Jednak czy rozwiązaniem tego problemu powinno być ZASTĄPIENIE rdzennej, polskiej ludności, muzułmanami z Afryki i Bliskiego Wschodu? Im mniej Polaków tym więcej muzułmanów? Głównym odpowiedzialnym za kryzys demograficzny jest państwo polskie, które przez 25 lat demokracji nie stworzyło przyjaznych warunków dla rodzin. Rozwiązaniem jest polityka prorodzinna, a nie zastępowanie Polaków Arabami.
Poza tym mamy w Polsce wysokie bezrobocie, szczególnie wśród osób młodych – tych którzy zakładają rodziny. Dwa miliony Polaków już wyjechało za granicę z tego powodu. Im więcej imigrantów sprowadzimy do Polski, tym trudniej Polakom będzie o pracę. Niektórzy mówią, że brakuje osób wykształconych w jakimś konkretnym kierunku (np. informatyków). Jednak czy nie lepiej byłoby przeszkolić bezrobotnych Polaków, aby oni mogli przejąć te dobrze płatne posady? Z drugiej strony widzimy, że w krajach Zachodniej Europy imigranci często przez całe lata żyją nie z pracy, lecz z zasiłków. Holendrzy niedawno opublikowali oficjalne rządowe statystyki, według których 70% Somalijczyków w ich kraju żyje z zasiłków. Chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć, że pieniądze na zasiłki dla imigrantów będą wyciągane z kieszeni pracujących Polaków.

Czy jesteście rasistami?

Nie jesteśmy rasistami. Sprzeciwiamy się imigracji, ponieważ chcemy zadbać o bezpieczeństwo naszej ojczyzny. Nie chodzi o poczucie wyższości czy szowinizm.

Jakie rozwiązanie kryzysu migracyjnego proponujecie?

Jest wiele możliwości pomocy poza granicami, m.in. wsparcie legalnych rządów walczących z terroryzmem. Warto w tym miejscu przypomnieć fakt, że Zachód od dawna konsekwentnie na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ blokuje możliwość sprzedania broni legalnemu libijskiemu rządowi. Dodatkowo, wspiera się islamskie środowiska w Syrii, które walczą z Basharem Al-Assadem. Polska wchodząc w tego typu „rozdawnictwo ludzi” de facto zgadza się na rozwój przemytniczych gangów oraz partycypuje w nieudolnej polityce UE. Powinniśmy powiedzieć stanowcze „NIE”, podobnie jak Węgry, Czechy, czy Słowacja.